Marihuana – pomyśl czy musisz

Każdy słyszał o marihuanie, potocznie zwanej ziołem, trawką albo skrętem. Od razu mówię, nigdy nie próbowałam ani też nigdy nie mama zamiaru tego próbować.

Jest powiedzenie „nigdy nie mów nigdy” ale w tym przypadku jestem absolutnie pewna, że trawki (ani żadnego rodzaju narkotyków) NIGDY nie zamierzam próbować. Kiedy zerkam na artykuły typu „10 powodów dla których kobiety powinny palić zioło” to mi się fizycznie robi słabo z tych wypisywanych tam głupot. Ale to tylko moja opinia, z którą jedni się zgodzą a inni niekoniecznie.

Skupię się tutaj jednak na obserwacjach z praktyki zawodowej. Podzielę się z Wami tym, jakie zależności zaobserwowaliśmy ze znajomymi z pracy pomiędzy paleniem trawki a ogólnym stanem zdrowia psychicznego bądź emocjonalnego zgłaszających się do nas klientów.

Nie mówię tutaj o spożywaniu marihuany w celach leczniczych (przy raku, stwardnieniu rozsianym czy jaskrze, itd.) ale o paleniu trawki nierzadko wątpliwego pochodzenia.

Zacznę od tego, że jeżeli bierzesz jakiekolwiek leki przeciwdepresyjne, anty psychotyczne, przeciwlękowe, nasenne lub przeciwpadaczkowe, o paleniu trawki najlepiej zapomnij jeśli chcesz osiągnąć optymalne korzyści z ich przyjmowania.

Krąży również opinia, że marihuana nie uzależnia. Tutaj też radziłabym doczytać, gdyż marihuana zawiera substancję zwaną delta9 – THC, która silnie oddziałuje na układ nerwowy i powoduje dosyć szybkie uzależnienie najpierw psychiczne a później również fizyczne.

Większość z klientów, z którymi mam do czynienia na co dzień (95% to nie żarty), paliła w przeszłości lub nadal pali marihuanę. Niektórzy codziennie, niektórzy kilka razy w tygodniu. Niestety nikt z nich nie widzi, że to jest problem.

Większość ludzi mówi „palę bo mnie to rozluźnia” – to już jest podstawowy błąd. Jeśli rozluźnia Cię tylko substancja chemiczna coś jest nie tak i na pewno Ci się nie polepszy jeżeli będziesz kontynuował.

Inni mówią „palę bo to mi pomaga zasnąć” – następny błąd, zastanów się co takiego wpływa na twój sen i dlaczego miewasz z nim trudności.

Jeszcze inni mówią „to mi pomaga kiedy jestem zły” – jako jednostka dorosła powinieneś być w stanie radzić sobie z nerwami i kontrolować negatywne emocje bez potrzeby zażywania substancji chemicznych. Zwróć się o pomoc do psychoterapeuty, terapia poznawczo – behawioralna ma super wyniki jeśli chodzi o radzenie sobie ze złością.

Przytłaczająca większość klientów, którzy palą marihuanę (99%) doświadcza uczucia lęku, paniki, niskiego samopoczucia, huśtawki nastroju, niekontrolowanych wybuchów złości, braku koncentracji, tzw „roztrzepania”, drażliwości, pogorszenia pamięci krótkotrwałej, problemów ze snem, itd.

Zazwyczaj ludzie ci zgłaszają się do lekarza rodzinnego, skarżąc się na obniżony nastrój. Ten przepisuje im antydepresanty, które oni biorą równolegle z dalszym paleniem trawki. Koło się toczy, leki nie działają, wracają do lekarza, zmiana leków na inne antydepresanty z dokładką leków przeciwlękowych. Objawy dalej są takie same, w niektórych przypadkach się nasilają tak więc ludzie zamiast zastanowić się nad przyczynami sięgają po większą dawkę marihuany często łącząc ją z alkoholem – no bo tylko to pomaga. I przepis na kompletną katastrofę gotowy. Koło się toczy i zatacza coraz większe kręgi. Widzę to codziennie w pracy i widzę efekty jakie palenie trawki ma na psychikę i funkcjonowanie człowieka. Nie polecam.

Jeśli palisz marihuanę, pomyśl co Ci to daje i jak możesz osiągnąć te same efekty w inny, zdrowszy sposób. Pewnie będzie to wymagało więcej pracy i zaangażowania a to niektórych odstrasza. Zastanów się co Cię skłoniło do palenia, jeśli to moda, znajomi albo to co słyszysz o tzw. super korzyściach z palenia marihuany…zastanów się jeszcze raz i zweryfikuj informacje.

Ludzie sięgają po marihuanę z różnych powodów, najczęściej jest to jednak moda albo chęć polepszenia samopoczucia. Jakikolwiek jest Twój powód poczytaj, dowiedz się więcej i zastanów się na alternatywami. Idź na terapię, poćwicz, unikaj ludzi, którzy palą (przy okazji przyjrzyj się ich zachowaniu), oczyść umysł spędzając więcej czasu na świeżym powietrzu, śpij przy uchylonym oknie, itd.

Dodam, że tak, oczywiście słyszałam o ludziach, którzy próbowali wszystkiego ale tylko marihuana im na końcu pomogła. I tak jak wspomniałam na początku, nie jestem w pozycji kwestionowania faktu, że konopie jako ziele lecznicze, może być z powodzeniem używane do leczenia bądź łagodzenia objawów niektórych chorób fizycznych. Co więcej wiem, że używa się ich również do leczenia objawów stresu pourazowego. To jest jednak że zupełnie inny temat.

Jeśli jednak palisz tylko dla przyjemności albo żeby lepiej spać albo dlatego, że kumple palą, chyba że jesteś na 100% pewien, że Twoja odporność emocjonalna jest silna i nie masz żadnych obciążeń genetycznych jeśli chodzi o choroby psychiczne, polecam się zastanowić.

„Pełne bądź częściowe wykorzystanie artykułów możliwe jest jedynie po opatrzeniu ich informacją o źródle i aktywnym linkiem zwrotnym do strony www.zdrowieipsychika.com
Moje wpisy, które tu wrzucam służą wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, dlatego nigdy nie mogą one zastąpić opinii pracownika służby zdrowia".

2 myśli w temacie “Marihuana – pomyśl czy musisz

  1. Palacze nikotyny też palą, bo muszą. Guzik prawda. Musimy to my oddychać. Paliłam 17 lat, przestałam z dnia na dzień. Nie palę papierosów 10 miesięcy. Nic nie muszę

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s