Samobójstwo bliskiej osoby – studium przypadku

Samobójstwo jest tematem, który naprawdę mnie porusza ilekroć mam kontakt z bliskimi osób, które odebrały sobie życie. Nie dlatego, że nie żyje osoba ale głównie dlatego, że te osoby, które opłakują jej śmierć są „zrujnowane” emocjonalnie i bardzo często wymagają długotrwałej, specjalistycznej pomocy.

Widząc ich zdruzgotanie, nawet we mnie budzi się pewnego rodzaju złość na osoby, które odebrały sobie życie za to, przez co teraz muszą przechodzić ich bliscy. Patrząc na ich cierpienie jakoś nie przemawia do mnie często używany argument osób, które zmagają się z myślami samobójczymi, że „wszystkim będzie lepiej jak mnie nie będzie”. Samobójstwo, przynajmniej w takim wydaniu jakim ja muszę je oglądać ze względu na swoją pracę, nie ma nic wspólnego z troską o lepsze życie dla tych co zostaną.

Wcześniej opisałam już studium przypadku, w którym podzieliłam się z Wami historią Anny.

Dzisiaj opiszę kolejną historię. Tym razem będzie o Tomku, którego 72 letni ojciec popełnił samobójstwo.

Spędziłam z Tomkiem dwie godziny, wydawałoby się, że były to dwie najdłuższe godziny mojego życia zawodowego. Słuchałam, słuchałam i jeszcze raz słuchałam… bo Tomek miał potrzebę wygadania się, wyrzucenia z siebie wszystkich kłębiących się w nim emocji, wypłakania się. Potem napisałam swój raport i poszłam do domu. Zostały ze mną wszystkie szczegóły związane ze śmiercią jego ojca, które opowiedział mi Tomek. Wyraziste obrazy. To zadziwiające jak ludzie potrafią opowiedzieć o śmierci, ująć wszystko w subtelnych szczegółach.

Po pracy ja sama potrzebowałam długiego, porządnego biegu i konkretnej sesji jogi żeby przywrócić swoją własną równowagę emocjonalną. Potrzebowałam swoistego rodzaju „oczyszczenia” z emocji, którymi nasiąknęłam w trakcie rozmowy z Tomkiem.

Tomek widział się ze swoim ojcem dzień przed tym jak on popełnił samobójstwo. To było trzy miesiące temu a Tomek do tej pory przegląda skrupulatnie wszystkie rzeczy ojca w poszukiwaniu „znaku”, że ten go jednak kochał. Ma nadzieję na znalezienie listu,w którym ojciec wytłumaczyłby dlaczego odebrał sobie życie.

Tomek opowiedział mi o przyjacielskich stosunkach jakie łączyły go z ojcem, szczególnie po śmierci matki, która zmarła siedem lat wcześniej. Tomek wiedział, że ojciec był zdruzgotany po śmierci żony i dlatego starał się go codziennie odwiedzać i spędzać z nim wszystkie wolne chwile.

17 Sierpnia Tomek jak co dzień przyszedł żeby odwiedzić ojca. Samochód ojca stał na parkingu, drzwi do mieszkania były zamknięte a on sam nie odbierał telefonu. Tomek postanowił zadzwonić na policję gdyż zaczął się niepokoić.

Policja wyważyła drzwi do mieszkania a Tomek z niecierpliwością wbiegł do środka nie zważając na policjantów, którzy za wszelką cenę starali się go powstrzymać.

Tomek wbiegł prosto na nagie wiszące ciało swojego ojca.

Ze względu na ich drastyczność nie będę wchodziła w dalsze szczegóły związane z samobójstwem jego ojca, którymi podzielił się ze mną Tomek. Najzwyczajniej też wolę o nich nie myśleć.

I tutaj jest ta różnica, ja mam wybór i wolę nie myśleć o pewnych rzeczach. Częściej niż nie mi się to udaje i cieszę się, że wyrobiłam w sobie tę umiejętność przekierowywania swojej uwagi.

Tomek tego wyboru nie ma, został mu on odebrany przez osobę która powinna go chronić przed tym co najgorsze. Tak jak w przypadku Anny, Tomek jest cieniem osoby, którą był 3 miesiące temu. Zaczął pić, sam kupił sznur i założył go sobie na szyję…nie dlatego żeby się powiesić ale dlatego żeby poczuć to co czuł jego ojciec.

Tak jak Anna, Tomek wciąż widzi martwą twarz swojego ojca z wszystkimi szczegółami. Wciąż wraca do tygodni i miesięcy sprzed tego fatalnego dnia. Przerabia je w głowie i szuka wytłumaczenia, odpowiedzi, wskazówki. Szuka czegokolwiek co dałoby mu nadzieję na to, że ojciec go kochał. Tomek nie może spać, nie może jeść, nie chodzi do pracy od miesiąca, unika swoich bliskich.

Jeśli to ma być to „lepsze życie”, którego samobójcy pragną dla swoich bliskich to niech pomyślą jeszcze raz.

Temat samobójstwa pewnie przewinie się na tym blogu jeszcze nie raz, głównie ze względu na to jakie dewastacyjne skutki za sobą niesie dla tych, którzy zostają.

„Pełne bądź częściowe wykorzystanie artykułów możliwe jest jedynie po opatrzeniu ich informacją o źródle i aktywnym linkiem zwrotnym do strony www.zdrowieipsychika.com Moje wpisy, które tu wrzucam służą wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, dlatego nigdy nie mogą one zastąpić opinii pracownika służby zdrowia".

One thought on “Samobójstwo bliskiej osoby – studium przypadku

  1. Mój brat cioteczny popełnił samobójstwo ponad 5 lat temu, do dziś w głowie kołacze mi pytanie: dlaczego to zrobił? dlaczego nie przyszedł do nikogo z problemami? trzeba mieć wiele odwagi by odebrać sobie życie. Mam wrażenie, że desperacja jest tak wielka takich osób, że nie zastanawiają się nad tym, że ich bliscy będą musieli z tym żyć do końca życia. To musi być straszne uczucie.

    Polubione przez 1 osoba

Możliwość komentowania jest wyłączona.