Trochę o odpowiedzialności

Nie było mnie tutaj przez chwilę ale to tylko dlatego, że postanowiłam urządzić sobie szybki wypad do Warszawy na bardzo kameralny koncert zespołu IRA, w którym od 20 lat jetem nieustannie zakochana. Był to jeden z serii koncertów na ich 30to lecie i chłopaki jak zwykle dali czadu.

No ale wracając do tematu odpowiedzialności za to co robimy, powiem Wam, że rzadko kiedy spotykam się z ludźmi, którzy są w stanie wziąć chociaż połowiczną odpowiedzialność za to, co dzieje się w ich życiu. Dotyczy to zarówno moich klientów jak i znajomych czy rodziny.

I ja do niedawna należałam do tej grupy ludzi, którym jakoś zawsze coś się działo albo przypadkiem albo poprzez działania innych ludzi.

Doszłam do wniosku, że dopóki ludzie będą zawzięcie wierzyli, że większość ich problemów (zazwyczaj tych największych) jest rezultatem działania czegoś lub kogoś poza ich kontrolą, dopóty nic w swoim życiu nie zmienią i na nic zdadzą się długoletnie terapie.

Mam dużo klientów, którzy zmagają się z obniżonym nastrojem i myślami samobójczymi bo: „rodzice wykopali mnie z domu”, „mąż/żona mnie zostawili”, „nie mam przyjaciół”. Zazwyczaj zajmuje mi to chwilę czasu aby wydobyć od nich przyczyny, dla których takie a nie inne rzeczy mają miejsce w ich życiu.

Najczęściej przyczynami są nadużywanie przez nich narkotyków lub/i alkoholu lub chaotyczne i nie rzadko agresywne zachowanie w stosunku do swoich najbliższych.

Wydaje mi się również, ludzie w większości wypadków odczuwają dyskomfort kiedy muszą przyznać, że nawet jeśli 90% niepowodzeń w ich życiu jest wywołane poprzez działania innych nieprzychylnych im ludzi, to za te 10% odpowiedzialni są zawsze oni sami.

Niechęć do przyjęcia odpowiedzialności za swoje czyny i za to jak w konsekwencji układa się czyjeś życie, jest najlepiej widoczna u ludzi wiecznie narzekających na pewne niedogodne sytuacje i kłopotliwe położenie w jakim często się znajdują.

Ostatnio rozmawiałam z klientem, który usilnie starał się mnie przekonać, że potrzebuje tabletek na uspokojenie, gdyż zawsze jest podirytowany i rozdrażniony, a co za tym idzie nie potrafi panować nad swoimi emocjami, co nierzadko kończy się wybuchami agresji. Nie chciał w ogóle słyszeć o żadnej terapii, do której notabene musiałby się przyłożyć i popracować na zmianą swoich dotychczasowych nawyków.

W trakcie naszej rozmowy klient poinformował mnie, że każdego wieczora lubi wypić 4-5 puszek piwa i zapalić trawkę. Dowiedziałam się również, że rekreacyjnie przyjmuje kokainę i amfetaminę co najmniej 3 razy w miesiącu. I tak od ponad 10 lat. Biorąc pod uwagę, że był to mężczyzna niespełna 30letni to te nawyki mnie przeraziły. Teraz tak, w konsekwencji dziewczyna kazała mu się wyprowadzić z domu i śpi u rodziców na kanapie. Relacje z rodzicami również są zagrożone w wyniku jego wybuchowego i porywczego charakteru.

Chłopak zupełnie nie widzi swoich błędów w wykreowaniu niekorzystnej sytuacji i wydaje się szukać usprawiedliwienia we wszystkim innym oprócz swojego zachowania. Wydaje się mu, że tabletki na uspokojenie załatwią problem. Kiedy po dogłębnym zbadaniu tematu, poruszyłam kwestię wzięcia odpowiedzialności za swoje czyny, zaczynając od odstawienia używek i dołożenia starań aby wyprostować relacje z rodziną, chłopak mało nie eksplodował. Nie zmieniło to faktu, że moja rekomendacja dla niego brzmiała: przestań pić, przestań palić trawę i używać innych narkotyków, zapisz się na terapię i się do niej przyłóż, leków nie dostaniesz bo nie ma na co, zgłoś się do nas ponownie jeśli po wykonaniu wszystkich wcześniejszych zaleceń w Twoim życiu nadal będzie panował chaos.

Mało kto lubi wyrażenie ”odpowiedzialność za swoje czyny”. Na większość ludzi działa ono jak płachta na byka. Wielokrotnie mamy klientów, którzy informują nas, że jak czegoś nie dostaną (zazwyczaj chodzi o leki uspakajające) to kogoś skrzywdzą albo nawet zabiją. To już są ekstremalne przypadki ale jednak się zdarzają.

Niestety ludzie wolą iść na łatwiznę i zrzucać winę za swoje niepowodzenia na innych ludzi, zamiast przyjrzeć się sobie i jaką oni sami rolę grają w tych niepowodzeniach.

Dlatego warto jest już teraz zerknąć na to co robimy i dlaczego to robimy. Równie ważne jest to co motywuje nas do naszych czynów i to co z nich czerpiemy. Przyjęcie odpowiedzialności jest pierwszym krokiem do poprawy swojej sytuacji życiowej. A dzieje się to za sprawą tego, że kiedy zdasz sobie sprawę z tego jaka jest Twoja rola w kreowaniu swojej niedoli, również zdasz sobie sprawę z tego, że Ty i tylko Ty możesz to zmienić.

„Pełne bądź częściowe wykorzystanie artykułów możliwe jest jedynie po opatrzeniu ich informacją o źródle i aktywnym linkiem zwrotnym do strony www.zdrowieipsychika.com Moje wpisy, które tu wrzucam służą wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, dlatego nigdy nie mogą one zastąpić opinii pracownika służby zdrowia".

2 thoughts on “Trochę o odpowiedzialności

  1. Ludzie, którzy wierzą, że dużo od nich zależy, osiągają więcej niż ci, którzy uważają że nie zależy od nich nic. Ale… łatwo się mówi, trudniej wyciągnąć z tego jakieś praktycznie wnioski. Myślę, że wiele może ułatwić rozróżnienie odpowiedzialności od winy.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s