W dzisiejszych czasach dzieci rozwijają się w dosyć chaotycznym i nierzadko przerażającym świecie, a ich młode umysły są dodatkowo narażone na nieocenzurowany strumień informacji, dostarczanych im głównie przez internet. Nawet dla dorosłej osoby, niektóre z informacji znajdowanych w internecie są co najmniej niepokojące lub wręcz wzbudzające niechęć. Nie mniej jednak my, jako świadomi ludzie, mamy już na szczęście wyrobiony pewien światopogląd i potrafimy ocenić, jeśli coś nam nie służy (mam nadzieję!!) i odejść od tego. Dzieci i młodzież niestety tego systemu filtracji jeszcze nie posiadają, dlatego są tak podatne na wiele niepożądanych zjawisk, takich jak zachowania autoagresywne.

Jeszcze jakieś dwadzieścia lat temu samookaleczanie się utożsamiano główie z chorobami takimi, jak schizofrenia, czy psychoza afektywna. Dziś na skutek różnych działań w kierunku rozwoju nauk psychologicznych i  psychiatrycznych wiadomo, że autoagresja występuje również w dużym stopniu u ludzi, którzy nie są leczeni psychiatrycznie.

Zazwyczaj, ludzie stosujący techniki samoagresji, starają się w ten sposób poradzić sobie z negatywnymi emocjami. Często jest to zachowanie chroniczne zapoczątkowane już w okresie dorastania. Problem w tym, że to nie działa ani na dłuższą ani na krótszą metę, jest uzależniające, i powstrzymuje ludzi od szukania zdrowych i konstruktywnych sposobów radzenia sobie z problemami.

Skąd więc młodzieży przychodzi pomysł aby się okaleczać?

Istnieją braki w zrozumieniu powodów, dla których młodzież w ogóle odwiedza i powraca na strony i czaty o samookaleczeniach. Sugeruje się, że te społeczności internetowe mogą dać młodym ludziom poczucie wspólnej tożsamości i przynależności, jak również możliwości połączenia się z kimś, kto pozornie może rozumieć przez co dany nastolatek przechodzi. Internetowe wsparcie społeczne, które niektórzy młodzi ludzie znajdują w tych wirtualnych przestrzeniach, może być istotne, i nie rzadko pozytywne – niestety przekaz większości takowych stron jest negatywny.

Dla wielu nastolatków (i niestety młodszych dzieci również) sposobem radzenia sobie z problemami i negatywnymi emocjami jest okaleczanie własnego ciała za pomocą różnych metod i narzędzi. Jak już wyżej wspomniałam, zazwyczaj dowiadują się oni o takich iście średniowiecznych przeciwśrodkach na wybrnięcie z niekomfortowej sytuacji…z internetu lub od znajomych.

Jakiś czas temu kanały, takie jak Twitter in Tumblr zostały oficjalnie upomniane. Zwrócono wtedy ich uwagę na szerzący się na ich stronach trand kont, prowadzonych w celu promowania autoagresji, a w skrajnych przypadkach namawiających nawet do zbiorowych samobójstw.

Młodzież ma dzisiaj nieograniczony dostęp do internetu praktycznie 24/7, tak więc dla współczesnego nastolatka znalezienie takich informacji to żaden problem.

W ramach pewnego projektu, który aktualnie realizuję w pracy, MUSIAŁAM przejżeć co najmniej kilkanaście takich kont i stron. Szczerze powiem, że przerażenie, przestrach, zbulwersowanie, zmarwienie i w końcu zniecierpliwienie, to tylko kilka z odczuć, jakie te konta we mnie wzbudziły.

Co więc dzieje się, kiedy zagląda na nie zagubiony, rozzłoszczony, niepewny, zlękniony, czy labilny nastolatek. Co jeśli nie może on porozmawiać o swoich problemach z rodzicami/rodziną. Zoztaje wciągnięty, dosłownie wessany jakimiś mistycznymi obietnicami i zapewnieniami, że nie jest sam, że znajdzie na danej stronie przyjaciół, którzy go rozumieją, i że samookaleczanie się jest dobre bo pomagą zapomnieć o wszystkim, co złe. Obłuda w najczystrzej formie atakująca tych najsłabszych.

Co gorsza, strony internetowe propagujące autoagresję również ją normalizują, przez co wzmacniają działania samookaleczania się. Skrajności, które są tam przedstawiane, i które normalnie powinny wzbudzić efekt współczucia i przestrogi, wydają się jednak mieć efekt odwrażliwiający: więc co powinno być nieprzyjemnie szokujące, dla tych nastolatków już nie jest. Staje się to dla nich wręcz normą, ktorą należy powielać ze zwiększonym impetem.


Samookaleczanie się nie jest zjawiskiem nowym, i ze względu na to istnieje bardzo dużo psychologicznych programów skierowanych na pracę i pomoc ludziom zmagającym się z tym problemem. Co jednak jest bardzo niepokojące, to ta internetowa społeczność autodestrukcyjnych ludzi namawiająca innych do robienia sobie krzywdy w celu… No właśnie – w jakim celu? Może dla walidacji ich własnych działań i uczuć w odniesieniu do siebie i swojego otoczenia. Te strony na pewno nie są prowadzone w celu pomocy nikomu. Nie znajdziemy tam ani jednego komunikatu w stylu: „wiesz co, nie tnij się, to jest głupie i w ogóle nie pomaga, chodź lepiej pogadamy”.


Pytajmy, obserwujmy, rozmawiajmy

Jako rodzice, czy bliscy nastolatków, mamy obowiązek chronić ich przed tymi negatywnymi i ciemnymi aspektami ludzkości, dopóki nie osiągną dojrzałości i jakiegoś rozsądnego poziomu świadomości, dzięki której będą mogli sami sobie z nimi poradzić. Największe ryzyko rozwinięcia się zachowań autoagresywnych występuje u dziewcząt, pomiędzy 12 a 18 rokiem życia. Nie oznacza to, że problem nie dotyczy chłopców, jednak oni radzą sobie inaczej, bardziej radykalnie, co oczywiście też nie zawsze dobrze się kończy.

Masz w otoczeniu nastolatka, zapytaj więc i szczerze zainteresuj się tym, co dzieje się w ich życiu. Wiedza o tym, jak i z kim spędza on wolny czas, szczególnie online, może być niezwykle ważnym środkiem do rozpoczęcia wartościowych rozmów. Zaangażowanie młodzieży we wspólne zajęcia, które zwiększają poczucie własnej wartości i pewność siebie, również mogą być sposobem na pokazanie, że negatywne emocje i uczucia są normalne, i że mogą oni je wyrażać w odpowiedni sposób w Twoim otoczeniu. Będzie to dla nastolatka komunikat, że jeśli coś jest nie tak, nie musi się on chować w łazience i płakać po cichu. Może bowiem powiedzieć Ci, z czym w danym momencie sobie nie radzi, i że razem jakoś przez to przebrniecie.

Jeśli jesteś rodzicem i twierdzisz, że nie masz czasu na rozmowę ze swoim dzieckiem (taką prawdziwą rozmowę, a nie kilka zdań wymienionych w trakcie oglądania serialu albo zmywania naczyń) to… znajdź czas. Twoje dziecko Ci podziękuje.

A dodatkowo jeśli znasz kogoś, kto odwiedza strony internetowe propagujące autoagresję lub samobójstwa, porozmawiaj z nimi o tym. Razem zastanówcie się nad innymi bardziej konstruktywnymi miejscami, które mogą odwiedzić, i gdzie mogą znaleźć odpowiednie wsparcie i zrozumienie.


Pozdrawiam

Zuzanna

Dołącz do 126 obserwujących.

6 myśli w temacie “Samookaleczanie – skąd przychodzi to młodzieży do głowy

  1. Warto dodać, że “analogowe” media też mają trochę za uszami. W końcu to papierowy brytyjski tabloid wylansował rosyjskiego “błękitnego wieloryba”. A niektóre krajowe całkiem poważne media lansują samobójców na politycznych męczenników.

    Polubienie

    1. W ogóle nie czytam gazet, magazynów itp., jakoś do mnie nie docierają i nie mam zainteresowania tym co tam wypisują. Nie zmienia to faktu, że masz rację i to powinno być lepiej monitorowanie. Z mediami analogowymi jest jednak jeden problem, liczy się masa i kasa😉 czyli zawsze będą pisać o skandalach, i czymś „złym” bo to przyciąga ludzi. To już nie jest dziennikarstwo tylko zwykłe żerowanie na ludzkich emocjach i krzywdzie 🙉🙉🙉🤯. …a o tym wielorybie to muszę poszukać, o co chodzi🤔🤔

      Polubienie

      1. Swego czasu na rosyjkim portalu społecznościowym popularna miała być “gra” w “błękitnego wieloryba” polegająca na wzajemnym zadawaniu sobie przez uczestników niebezpiecznych zadań np. oglądanie horrorów po nocach, chodzenie po dachach czy okaleczanie się, ostatnim zadaniem miało byc samobójstwo. I w sumie nie było wiadomo, ile z tego rzeczywiscie się zdarzyło, a ile to fantazja dziennikarzy. Wieloryb w nazwie dlatego, że temu gatunkowi podobno zdarzają się samobójstwa.

        Polubienie

      2. Aaa coś mi świta, chyba coś słyszałam🤔. Pytanie jest tylko, czy końcowe samobójstwo było wynikiem jakiejkolwiek choroby psychicznej, czy po prostu głupiej mody na powielanie autoagresywnych zachowań?? Czego to ludzie nie wymyślą🙄🙄

        Polubienie

  2. Witaj,
    Przeczytałam z zaciekawieniem i nasunęła mi się pewna myśl.
    Zainteresowanie rodziców i rozmowy to jedno (chociaż bardzo ważne), ale uważam, że potrzebujemy w szkołach edukacji medialnej. Często dorośli nie radzą sobie z oceną przekazu, więc jak ma to zrobić dziecko/nastolatek?
    Pozdrawiam serdecznie.

    Polubienie

    1. Super, że o tym wspominasz bo to ważne. Niestety dzisiejsze szkoły i programy edukacyjne sobie nie radzą z różnych powodów. Ale to jednak rodzice dają dzieciom smartfony na 8 urodziny itd., to jednak rodzice mają znaczny wpływ, jak wygląda ich rodzinny czas wolny. Szkoła to jedna sprawa, jednak rodzina ma tu nieoceniony wpływ.

      Polubione przez 1 osoba

Odpowiedz na pkropka Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.